Cud wdzięczności/ Cuda są takie proste

***Cud wdzięczności***
Dziękuję za dzień powszedni i wszystkie jego trudne chwile. Nie jest łatwo. W końcu jestem samotną matką z trójką dzieci, kobietą po ciężkiej chorobie i przejściach i  całą masą kłopotów. Jednak kiedy każdego wieczora myślę o kończącym się właśnie kolejnym dniu mojego życia zalewa mnie ciepła fala wdzięczności…
Pobudka! Na zewnątrz jeszcze ciemno, w domu chłodno i cicho, a snu wciąż za mało.
Dziękuję, że pierwsze ,co dostaję każdego dnia to brązowe oczy mojej córeczki, jej zapach i mruczenie kota.
Śniadanie w pośpiechu. Nie znoszę się spieszyć i nie mam rano apetytu.
Dziękuję, że choć przez chwilę co rano mogę oprzeć się o ciepły kaloryfer i z kubkiem kawy w dłoniach ogarnąć wzrokiem moje trzy dziewczynki.
Przymrozek. Znów trzeba skrobać szyby w samochodzie. A ja tak nie lubię zimy!
Dziękuję, że robię to razem z dziewczynkami. Dziękuję, że wyskrobuję im zawsze na szybach z tyłu maleńkie okienka do wyglądania na świat albo jakiś śmieszny rysunek. To zawsze nas rozgrzewa uśmiechem, nawet w największe mrozy. Dziękuje, że w ogóle mam samochód, którym mogę wygodnie podwieźć dzieci do szkoły!
Codzienne odprowadzanie dzieci do szkolnej szatni. Dzień w dzień. Już siódmy rok, co rano muszę to zrobić.
Dziękuję, że mam teraz na to siłę. Bywało gorzej. Leżałam w łóżku albo w szpitalu. Dziękuję za chwilę, kiedy najmłodsza córka idzie ze mną przez szkołę za rękę i tę, w której każdej dziewczynce po kolei mogę dać całusa na dobry dzień.
Pędem do pracy. Nie mam w zwyczaju się spóźniać, a tak trudno jest zdążyć.
Dziękuję, że mam siłę pędzić i mam zdrowe nogi. Dziękuję, że mam pracę, w której czekają moi mali uczniowie. Naprawdę codziennie na mnie tam czekają!
W przerwie pracy szybko po zakupy, do domu, jakiś dobry obiad dla dziewczynek, smaczny, prosty i niedrogi. Czasem już naprawdę nie mam pomysłu!
Dziękuję, że i na to mam siłę i blisko sklep, a tam wszystko w zasięgu ręki. Dziękuję, że mam piękną kuchnię z widokiem na ogród, a moje córki nie mają alergii i nie należą do niejadków.
Już ciemno. I tylko jedna myśl – jak najszybciej dostać się z pracy do domu. Taka jestem zmęczona!
Dziękuję, że mam ciepły dom i że codziennie czekają w nim na mnie moje dzieci. Dziękuję, że każdego dnia i ja i one liczymy minuty do naszego wieczornego spotkania. Dziękuję za "Jak Ci minął dzień, mamo?". I świergot szkolnych historii. Dziękuję za tę wiarę w oczach, że rozwiążę każdy problem i znam odpowiedzi na każde pytanie.
Opadam na kanapę. Boli mnie głowa z nadmiaru spraw.
Dziękuję za chłodną i troskliwą rączkę córeczki na moim czole i kubek ciepłej melisy specjalnie dla mnie. Dziękuję za to poczucie, że w końcu wszystko się poukłada.
Małą boli ząb. Zdenerwowana chwytam za telefon.
Dziękuję za odnalezioną po latach przyjaciółkę-dentystkę, która pomoże nam zawsze, w razie czego na kredyt.
Późny wieczór. Dziewczynki śpią. Nie mam siły już poskładać prania.
Dziękuję, że nauczyłam się odpuszczać. Poskładam jutro! Dziękuję za dźwięk ich spokojnych oddechów w sypialni.
Nie mogę zasnąć. Męczy mnie gonitwa myśli i niepokój o jutro.
Dziękuję najpierw za wygodne łóżko, a potem za wszystkie cuda, kiedy przebiegam w myślach cały dzień. I kiedy tylko wypełnia mnie ciepłe mleko wdzięczności zasypiam czekając na kolejny poranek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *