Ból/ Cuda są takie proste

***Ból***
Ból przypływa falami. Nadciąga bez uprzedzenia czarny i gęsty jak smoła. Zdradliwy i głęboki jak lepkie bagno. Lodowaty i rwący jak górski strumień.
Przykrywa niebo z gwiazdami, księżycem i słońcem kloszem z czarnego aksamitu. Ptakom odbiera głos, dzieciom śmiech, kwiatom zapach, wiatrowi szum, herbacie ciepło i smak nawet wodzie. Buduje w oka mgnieniu wysokie mury. Zimne, lśniące i idealnie gładkie. Wyrywa ziemię spod stóp jak szmaciany chodnik.
Świat staje pędząc. Krzyk tnie ciszę ciszą. Łzy płyną suchą strugą. Oddech dusi. Oczy gasną jak zdmuchnięta świeca i chowają się za srebrną strużką dymu.
Ból owija starannie zmarznięte ciało czarnym streczem.
"Nie ma cudów." – mawiają ludzie.
Gdzie wówczas są moje cuda takie proste???
A cuda…są tam, gdzie zawsze! Na miejscu, czyli wszędzie!
Nauczyłam się tego podczas podniebnych podróży – nawet, gdy na dole pada, tam – ponad chmurami wciąż świeci słońce!
Wiem to, bo prawdziwie rozumiem, że…cuda są takie proste!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *